22 grudnia 2013

Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku 2014!



Kochani!

Chciałybyśmy Wam życzyć zdrowych, radosnych i magicznych Świąt Bożego Narodzenia, spokoju, szczęścia, aby czas płynął wolno i abyście mogli nacieszyć się każdą chwilą oraz poczuć prawdziwą atmosferę świąt. 
Życzymy Wam również wspaniałego Nowego Roku 2014! Pełnego pozytywnych wrażeń i pozytywnych ludzi, dzięki którym będziecie mieli siłę i chęć do realizacji własnych marzeń!

Pozdrawiamy Was serdecznie,

Ania i Magda
Wyprawka Bobasa



PS. My również mamy plan spędzić ten bożonarodzeniowo-noworoczny czas w 100% z rodzinami, leniuchując, grając z dzieciakami w gry planszowe, czytając dobre kryminały, chodzić na spacery i szukać zimy, po prostu naładowywać akumulatory przed rokiem pełnym wyzwań :), dlatego kolejne posty planujemy dopiero w styczniu :) Zatem do zobaczenia już w Nowym Roku - pomysły na nowe artykuły już mamy:) - czytajcie nas, komentujcie i polecajcie znajomym!

20 grudnia 2013

Wyprawka Bobasa prezentuje... MR B


W dzisiejszym poście z cyklu "Wyprawka Bobasa prezentuje..." chciałybyśmy przedstawić Wam zabawkę, której historia powstania potwierdza regułę, że potrzeba jest matką wynalazku.

Jakiś czas temu pewien mały chłopczyk Piotruś miał problemy z męczącą kolką. Był rozdrażniony i niewyspany. Jego zdesperowana mama próbując różnych sposobów, żeby ulżyć maluszkowi sięgnęła po ogrzewacz (taki, którego używa się podczas np. wypraw w góry) i przyłożyła do małego bolącego brzuszka. I... podziałało! Malec się uspokoił. I tak właśnie zaczęła się historia SuperZabawki MR B.


Mama Piotrusia wraz z siostrą zaprojektowały zabawkę, która jak same twierdzą, ma wiele zastosowań:) Może służyć bowiem do ogrzania, utulenia, mamlania, gryzienia, ssania, ciągnięcia, spania, na kolki, przeziębienie, bóle brzuszka, ząbkowanie, noce we własnym łóżeczku i do pokochania... dla malutkich i tych ciut większych.


Tajemnicą kojącego ciepła MR B jest wkład solny, który uaktywniony może sprzyjać uspokojeniu malca podczas kolki, bóli brzuszka lub zapewniać "wygrzanie się" np. w czasie przeziębienia, zimnych zimowych nocy albo podczas szarych jesiennych spacerów. 


Zabawka ma kontrastowe czerwono-biało-czarne kolory, dzięki czemu jest lepiej widoczna dla noworodków. A do tego różne wypustki, wystające uszka, metki, szeleszcząca nóżka sprawiają, że MR B bywa nie tylko sposobem na kolkę, ale może być po prostu ciekawą zabawką dla dziecka. 






Źródło: www.sposobnakolke.pl




Uwaga: Cykl "Wyprawka Bobasa prezentuje..." nie jest naszą rekomendacją dla stron, miejsc i ich właścicieli. To raczej podzielenie się z Wami miejscami, stronami internetowymi, które zwróciły na siebie naszą uwagę spośród innych ofert na rynku rzeczy/usług dla dzieci.

17 grudnia 2013

Żyrafka Sophie. Fenomenalna francuska zabawka?

Dzisiejszego posta poświęcimy jednemu z najpopularniejszych europejskich gryzaczków dla niemowląt - małej gumowej żyrafie Sophie. Również gdy urodziła się moja pierwsza pociecha, nasza kochana babcia usłyszała od kogoś o "super żyrafie" dla dzieci. Nie wiedziała, jak dokładnie wygląda "super żyrafa", ale postanowiła ją zdobyć dla swojego wnuczka. Dowiedziała się, że jest ona dostępna w sklepie na jednej z ulic naszego miasta. Dokładnej lokalizacji sklepu jednak nie znała. Bez zbędnej zwłoki udała się tam w poszukiwaniu żyrafki. Przeszła ulicę na całej długości, poszukując w sklepie z zabawkami, w księgarni... pytała wszędzie. Jej determinacja była tak wielka, by znaleźć "super żyrafę", że nie omieszkała zapytać o nią nawet w ... sklepie zoologicznym :)) Nie trwało to krótko, ale udało się! W końcu w sklepie z zabawkami obok przedszkola odkryła "żyrafowe zagłębie"... :) Zakupiła więc od razu sztuk kilka, z zapasem dla wszystkich oczekiwanych maluszków w najbliższej rodzinie :)
Co to jest Żyrafa Sophie? Skupmy się na faktach. Żyrafa Sophie to pozornie (a może i nie?;)) zwykła, mała, piszcząca, gumowa zabawka w kolorze kremowym z brązowymi cętkami. Oryginalne zwierzątko o wzroście 18 cm narodziło się we Francji ponad 50 lat temu w dniu Świętej Zofii.

Podstawowy model żyrafy Sophie dzisiaj wygląda identycznie, jak 50 lat temu i wytwarzana jest w ten sam tradycyjny sposób. Stworzona jest w całości ze 100% naturalnej gumy (lateks) i jest barwiona farbą spożywczą. Na fali popularności żyrafki Sophie powstała cała seria produktów z jej wizerunkiem. Żyrafa doczekała się również swoich przyjaciół: myszki, ptaszka, misia, żółwicy i kotka. Od ponad 50 lat zabawka produkowana jest na terenie Unii Europejskiej, co powinno spotkać się z uznaniem. W przypadku zabawek coraz trudniej bowiem o egzemplarz "made in EU".
 

Skąd szalona popularność żyrafy Sophie skoro od czasu jej powstania przemysł zabawkarski wymyślił już miliony zabawek, odpowiadających już zapewne na wszystkie znane nam potrzeby niemowląt? W samej Francji, skąd wywodzi się zabawka, sprzedawanych jest podobno rocznie ok. 800 tys. żyraf Sophie. Niemal każdy nowonarodzony francuski niemowlak od pierwszych miesięcy trzyma w swojej małej rączce własną żyrafę Sophie. Podobno we Francji obdarowywanie maluszka żyrafką Sophie jest tradycją. Takie zachowania świetnie nadają się na materiał marketingowy. Dziadkowie i rodzice w innych krajach również chętnie kopiują "francuskie obyczaje". Nie od dzisiaj w końcu wszystko co "francuskie" jest synonimem klasy, elegancji, dobrego smaku ;) 

A w praktyce? Długa szyja żyrafy idealnie nadaje się do trzymania przez małe rączki, ale raczej dziecka w wieku od 5 miesięcy. Choć zabawka nadaje się dla dzieci od pierwszego dnia życia. Naturalna guma ma miły, niedrażniący zapach. Zabawka jest faktycznie przyjemna w zabawie. Moje dzieciaki ją lubią, ale nie stała się dla nich zabawką numer jeden... 

Na etapie ząbkowania zdecydowanie lepszym przyjacielem stała się mniejsza z serii żyrafek Sophie - gryzaczek. Była pierwszą zabawką, którą złapały w rączki moje dwa Skarby. Jest lekka, mała główka żyrafki idealnie nadaje się do wsadzania do malutkiej buzi niemowlaka. Dwa uchwyty zaprojektowane są dokładnie w taki sposób, by dziecko mogło trzymać zabawkę w dwóch rączkach nad swoją główką. 

W tym roku do naszej kolekcji dołączył również Ptaszek Kiwi. Oceniłabym produkt, jako zdecydowanie słabszy od oryginalnej żyrafy. Zabawka jest trudna do złapania i zabawy przez niemowlaka. Piszczy dodatkowo w sposób, którego niektóre małe dzieci mogą się bać.

Żyrafa Sophie to dość spory wydatek jak na małą zabawkę/gryzaczek. Oryginalna żyrafka Sophie kosztuje ok. 60-70 zł, gryzaczek Sophie ok. 40-50 zł.

13 grudnia 2013

Wyprawka Bobasa prezentuje... MayLily

Coraz chłodniejsze dni za oknem skłoniły nas do poszukiwania czegoś miłego, ciepłego i do przytulania. W dzisiejszej odsłonie "Wyprawka Bobasa prezentuje..." przedstawimy Wam markę MayLily. Miękkie, delikatne, wygodne i cieplutkie kocyki (z popularnego minky), szlafroczki, kominy w pięknych kolorach są wręcz idealną propozycją na chłodne zimowe poranki i wieczory. W ofercie MayLily coś dla małych i dużych. Kocyk z minky czy bambusowy ręczniczek - idealne na prezent dla Maluszka!
 
A wszystko zaczęło się podobno niewinnie wraz z przyjściem na świat pierwszej córeczki pomysłodawców MayLily, od szycia pieluszek wielorazowych. Również dzisiaj córeczka jest zapewne najważniejszą recenzentką nowych produktów marki. Tymczasem MayLily jest niebanalnym i pięknym przykładem na to, że dzieci są naszą inspiracją i zmieniają nasz sposób patrzenia na świat, również zawodowy.  
 
www.facebook.com/MayLilypl
 
Uwaga: Cykl "Wyprawka Bobasa prezentuje..." nie jest naszą rekomendacją dla stron, miejsc i ich właścicieli. To raczej podzielenie się z Wami miejscami, stronami internetowymi, które zwróciły na siebie naszą uwagę spośród innych ofert na rynku rzeczy/usług dla dzieci.

9 grudnia 2013

Bobas śpi w podróży, czyli jakie łóżeczko turystyczne kupić dla dziecka?

Jedna z naszych czytelniczek poprosiła nas o przygotowanie posta na temat łóżeczek turystycznych. A my bardzo chętnie odpowiadamy na sygnały naszych czytelników. :) Zatem słów kilka o łóżeczkach turystycznych...  



Jakie łóżeczko turystyczne kupić?  

Zanim dokonamy zakupu, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, jaką rolę ma pełnić łóżeczko turystyczne - czy tylko miejsca do spania podczas podróży, czy też np. miejsca do zabawy w domu.

Oczywiście łóżeczka zaprojektowane zostały z myślą o zapewnieniu dziecku bezpiecznego miejsca do spania poza domem. Dla mnie właśnie taką rolę pełni łóżeczko turystyczne. Wybierając nasze łóżeczko turystyczne, kierowałam się przede wszystkim łatwością składania i rozkładania łóżeczka i jego wagą. Wakacje spędzamy aktywnie, zmieniając często miejsce noclegu, nawet codziennie. Zależało nam więc na tym, by sprawnie rozkładać i składać królestwo snu naszego maluszka i nie cierpieć przy pakowaniu i rozpakowywaniu samochodu. Gdy przenieść trzeba jeszcze wiele "drobiazgów" poza łóżeczkiem.

Ale wbrew nazwie, łóżeczka turystycznego wcale nie musimy wyciągać z zakamarków, schowków i szaf tylko przy okazji wyjazdu poza dom. Znam rodziny, w których łóżeczko turystyczne zamiast tradycyjnego drewnianego pełniło rolę głównego łóżeczka dla dziecka lub drugiego w innej części domu. Turystyczne łóżeczka znakomicie mogą spełnić się również w tej roli. Widzę w tym tylko dwa minusy:

Po pierwsze łóżeczko turystyczne wydaje mi się mało stabilne. W szczególności w wersji dla niemowlaka, gdy dziecko układamy na podwieszanym materacyku. 

Po drugie, żeby łóżeczko mogło pełnić rolę "tradycyjnego" łóżeczka, niezbędne będzie dokupienie do niego zwykłego materacyka. Materacyk znajdujący się w łóżeczkach turystycznych na dłuższą metę nie jest zdrowy dla dziecka.

W wielu domach łóżeczka turystyczne pełną również rolę "kojców" czyli tzw. zorganizowanej i ograniczonej przestrzeni zabawy dla dziecka :) Wyjątkowo pomocne w przypadku przemieszczających się maluchów, gdy opiekun musi się na chwilę oddalić i pozostawić dziecko same. W takim kojcu jest na pewno bezpieczniejsze niż pozostawione na podłodze czy w foteliku. Większość łóżeczek turystycznych ma dłuższe boki wykończone siatką, którą pozwala dziecku na spokojne oglądanie tego, co dzieje się na zewnątrz łóżeczka. W przypadku gdy kupujemy łóżeczko - kojec, bardziej niż w przy funkcji noclegowej i turystycznej, wzięłabym pod uwagę jakość wykonania, trwałość łóżeczka i jego stabilność. Jeżeli chcecie kupić łóżeczko turystyczne właśnie po to, by pełniło rolę kojca, odradzałabym kupowanie mniejszych, często kwadratowych modeli. Dziecko szybko z nich wyrośnie i okaże się zupełnie bezużyteczne w takich okolicznościach jak nocleg poza domem.

Zależnie od tego, jaką rolę ma pełnić łóżeczko turystyczne w życiu Waszego maluszka, zwróćcie uwagę na:
  • rozmiary łóżeczka rozłożonego (i możliwość dokupienia tradycyjnego materacyka adekwatnego do rozmiarów łóżeczka)
  • rozmiar łóżeczka po złożeniu
  • wagę łóżeczka
  • możliwość zamontowania materacyka na 2 poziomach (podwieszany poziom dla niemowlaka)
  • jakość wykonania, trwałość materiałów
  • otwierany bok łóżeczka (tak aby starsze dziecko mogło z niego samodzielnie wyjść).
Jeżeli chodzi o wyposażenie dodatkowe:
  • przewijak - może się przydać, ale jeżeli łóżeczko pełni rolę tylko turystyczną proponuję model bez przewijaka (dziecko można przewinąć na łóżku rodziców, a przewijak to dodatkowy gabaryt i waga do przenoszenia, pakowania do samochodu); osobiście kupiłam z przewijakiem, ale... nigdy go nie wzięłam na żaden wyjazd ;)
  • światełko - zdecydowanie może się przydać, gdy jesteśmy na wyjazdach, a dziecko czuje się mniej bezpiecznie w obcym miejscu lub gdy nie mamy innego źródła małego światła w nocy potrzebnego np. do przewinięcia dziecka
  • organizer na akcesoria - pomocny, gdy łóżeczko stoi więcej niż 3 dni w jednym miejscu. Jednak spokojnie można się bez niego obyć, w szczególności w podróży
  • pałąk z pluszowymi zabawkami - zdecydowanie gadżet, którego łóżeczko turystyczne nie potrzebuje
  • baldachim - zdecydowanie gadżet, którego łóżeczko turystyczne nie potrzebuje,
  • pozytywka z wibracją - zdecydowanie gadżet, którego łóżeczko turystyczne nie potrzebuje, zwłaszcza, że te łóżeczkowe często nie mają miłych i usypiających dźwięków
  • moskitiera - może się przydać w szczególności w sezonie letnim, gdy "grasują" komary, ale spokojnie możemy zakupić w sklepach dla dzieci uniwersalne moskitiery do łóżeczek, jeżeli faktycznie będziemy jej potrzebowali 

    Jeżeli chodzi o ceny łóżeczek turystycznych, to naprawdę mamy spory wachlarz na rynku - nawet do kilkuset złotych. Z reguły im więcej gadżetów, tym łóżeczko droższe, co wcale nie oznacza, że lepsze i że dziecku będzie się spało smaczniej:) Z własnego doświadczenia polecamy Wam się jednak skupić na takich cechach, jak: jakość wykonania oraz stabilność za umiarkowaną cenę:) 

6 grudnia 2013

Wyprawka Bobasa prezentuje... ROMA SZOP

W drugiej odsłonie "Wyprawka Bobasa prezentuje..." przedstawiamy Wam ROMA SZOP i ich nietuzinkowe, zupełnie wyjątkowe lalki. Daleko im do seryjnie produkowanych "poza Europą", plastikowych lalek z "grymasem" na twarzy. Każda szmaciana lala autorstwa ROMA SZOP jest niepowtarzalna, każda ma swoje imię. Wszystkie lale mają 55 cm wzrostu, piękne buzie malowane farbami, oryginalne fryzury i modne ubranka. "Lale z charakterkiem"- to określenie najlepiej mi do nich pasuje. :)  Można również zamówić lalę wykonaną na indywidualne zamówienie - podobną do siebie, osoby bliskiej czy znanej osoby.
Za tym niekonwencjonalnym rękodziełem stoi rodzinna manufaktura - mama Roma i jej dwie córki. Wyjątkowo utalentowane trio!

Źródło:www.facebook.com/pages/RomaSzop

Uwaga: Cykl "Wyprawka Bobasa prezentuje..." nie jest naszą rekomendacją dla stron, miejsc i ich właścicieli. To raczej podzielenie się z Wami miejscami, stronami internetowymi, które zwróciły na siebie naszą uwagę spośród innych ofert na rynku rzeczy/usług dla dzieci.

3 grudnia 2013

Pomysły na prezenty choinkowe dla dzieci - Gwiazdka 2013



Długo nie mogłyśmy się zdecydować, jak właściwie napisać tego posta. No bo pomysłów na prezenty dla dzieci jest tysiące - wystarczy włączyć jakiś kanał z bajkami dla najmłodszych i poczekać na reklamy :) Albo po prostu pójść do pierwszego lepszego sklepu z zabawkami.
Tylko dlaczego tak trudno wybrać coś naprawdę ciekawego i takiego, co się przede wszystkim będzie maluchowi podobać, po drugie będzie "rosło razem z dzieckiem" i w końcu nie zepsuje się przy pierwszym uderzeniu o podłogę.
Pomyślałyśmy, że nie będziemy w tym poście wymieniać wszystkich możliwych pomysłów na prezent dla niemowląt, jak na przykład grzechotki, maty edukacyjne, karuzelki. Pisałyśmy już o tym np. w poście Prezent dla nowrodka - pomysły:). Inspiracji możecie też szukać w naszej zakładce "Spis treści" w sekcji V. Prezent dla niemowlaka i nie tylko.

Postanowiłyśmy dać Wam kilka konkretnych propozycji na prezenty dla dzieci w różnym wieku takich, o których do tej pory jeszcze nie pisałyśmy.

Chciałybyśmy zaznaczyć przy okazji, że nie jest to żadna reklama - z żadną firmą nie współpracujemy przy pisaniu tego posta. Wymieniamy te produkty, ponieważ uważamy, że są po prostu tego warte, podobają się nam i co najważniejsze - sprawdzają się i maluchy lubią się nimi bawić :)

A więc konkretnie:

Muzyka:
  1. "Muzyka da ucha malucha" - płyta z muzyką poważną dla dzieci. Niektórzy twierdzą, że dzieci słuchające muzyki poważnej, lepiej się rozwijają. Sprawdzone jest to, że niektóre dzieci bardzo lubią ten typ muzyki i lepiej przy niej zasypiają lub łatwiej spędzają podróż samochodem:) Dobry prezent dla dzieci w każdym wieku, ale najbardziej się chyba sprawdzi dla niemowląt 0-12 miesięcy
Bajki na płycie:
  1. "Teletubisie" - od razu zaznaczę, że nie jestem fanką długiego przesiadywania dzieci przed telewizorem. Ale fenomen tej bajki jest dla mnie niesamowity. Mój synek dostał ją kiedyś w prezencie od cioci i okazało się, że oglądał te dziwne stworki jak zaczarowany. To samo jest z moją córeczką. Plusem tej bajki jest to, że jest po prostu miła i wdzięczna, obraz się nie zmienia często i dynamicznie, Teletubisie są pogodne i wymawiają niewiele słów, i dziecko może nawet kilka przyswoić. Świetny prezent dla dzieci w wieku 9 miesięcy - 2 lata
  2. Dla dzieci sentymentalnych rodziców z naszego pokolenia również bajki naszego dzieciństwa: Bolek i Lolek, Reksio, Koziołek Matołek, Miś Uszatek, Krecik itd. Współczesne maluchy również je uwielbiają.
Książki:

Wyjdźcie poza schemat. Jest wiele książeczek dla dzieci. Wiele jest pięknych i kolorowych. Ale jeśli już kupujecie bajki - kupujcie oryginały, dużo jest bowiem skróconych i zbliżonych do popularnych oryginałów, ale niestety nieciekawych. Polecam:
  1. serię "Czytam sobie" do nauki czytania dla dzieci (choć dorośli tez mogą poczytać maluchowi) - dobry prezent dla dzieci od wieku mniej więcej 4,5lat, gdy pojawia się fascynacja literkami
  2. oczywiście klasyki takie jak Brzechwa, Konopnicka czy Tuwim - dla najmłodszych koniecznie z grubymi stronami i kolorowymi obrazkami - maluchy uwielbiają wierszyki i wbrew pozorom łatwo się ich uczą. Prezent nawet dla niemowlaków, którym można najpierw czytać, potem pokazywać obrazki, a potem czytać i uczyć wierszyków - książka rośnie razem z dzieckiem:)
  3. literatura skandynawska - lubię lubię lubię:) zwróćcie uwagę na książeczki z grubymi kartkami Anny Tidholm - oryginalne i nietuzinkowe - dla najmłodszych - myślę, że już od 9 miesięcy do ok. 1,5 roku - 2 lat; oczywiście "Dzieci z Bullerbyn" dla uważnego 4 latka, ale też seria kryminałów Martina Widmarka dla 5 latka do czytania przez rodziców, jak również dla starszego dziecka do samodzielnego czytania
  4. książki z otwieranymi okienkami dla ciekawskich roczniaków
  5. serię "Poczytaj mi mamo" dla dzieci sentymentalnych rodziców pokolenia '80 :) Bajki Bechlerowej, ilustracje Ludczyna... to się zapamiętuje na lata
  6. książki mniejszych wydawnictw jak np. Wydawnictwo Dwie Siostry, które z dużą starannością dobierają tytuły do swojej oferty. Seria "Miasteczko Mamoko" to mój faworyt w tej kategorii.
Klocki:

Tu właściwie mam jednego faworyta - Lego. Testowaliśmy również inne marki, ale do tej pory nie znalazłam innych klocków, które by tak idealnie do siebie pasowały, łatwo się składały, a jednocześnie nie rozwalały.
Ich wada to cena - są drogie niestety. Ale wielka zaleta - właściwie dobre na każdą okazję i dla każdego dziecka w wieku od 1,5 roku wzwyż. Więc, jeśli nie macie innego pomysłu, albo np. nie znacie dziecka, a chcecie, żeby prezent się podobał, to Lego jest idealne.
Dla młodszych dzieci (1,5 roku - ok. 3-4 lata) wybierzcie Lego Duplo, dla starszych (+4 lata) zwykłe Lego. Jeśli chodzi o Lego Duplo osobiście raczej polecam zestawy, w których jest wiele różnych klocków o różnych rozmiarach i kolorach - dziecko ma wtedy więcej możliwości do budowania tego, co chce. Zestawy Lego Duplo np. z samochodami czy pociągami mają tę wadę, że właściwie zawierają mało części. Sam samochodzik składa się z 2-3 części i właściwie dziecko nie ma możliwości budowania "po swojemu".

Gry:

Gry raczej są przeznaczone dla "starszaków". Oczywiście domino, memo czy chińczyka większość z nas zna. Ciekawą serię gier i puzzli dla najmłodszych oferują marki Granna i Trefl.
Polecam Wam serię gier typu "smart games", które są trochę grami "na inteligencję" i pomagają rozwijać myślenie logiczne u dzieci. Są to raczej takie łamigłówki. Jest naprawdę spory wybór "smart games" na rynku. Może to być "Dzień i noc", "3traki", "Kot i mysz". Można wybrać taką, którą zainteresuje się już bystry 3latek :)
Podobnie "Katamino" - dobrze wykonana drewniana gra logiczna. 3 latki mogą rozwiązywać zadania z rodzicami lub samodzielnie układać różne kształty z klocków, starsze dzieciaki wskoczą już na wyższy poziom i będą grać same.
"Dzieci z Carcassonne" - mój faworyt wśród gier dla dzieci w wieku 4+. Trochę strategiczna, trochę "na myślenie", świetna zabawa dla całej rodziny i na wspólne spędzanie czasu. Można grać zgodnie z instrukcją, ale też modyfikować zasady. Super prezent!

W tej kategorii umieścimy również puzzle. Można je kupować dzieciom już w wieku od 1,5 roku. Najpierw duże, drewniane lub z grubego kartonu składające się z 2-4 puzzli (Brimarex, Goki, Trefl). A później z coraz większą liczbą elementów i coraz mniejszymi puzzlami. Dla 2-latków polecam serię układanek CzuCzu

Zabawki:

Oj, w tej kategorii właściwie może się mieścić wszystko. W zależności od płci dziecka, wieku, upodobań etc. Można pisać pisać i pisać:)

Nie śmiemy oceniać, która zabawka jest najfajniejsza, bo fajnych jest wiele i o wielu nawet nie słyszałyśmy:) Podamy Wam kilka, które ostatnio nam wpadły w oko:
  1. sortery, czyli dopasowywanie kształtów do otworów - świetne już dla najmłodszych dzieci właściwie od 6 miesięcy - super rozwojowa zabawka, można się nią bawić na wiele sposobów. Mogę polecić np. drewnianą Arkę Noego firmy ELC
  2. odgrywanie ról - serwisy kawowe, obiadowe, małe kuchnie - i dla chłopca i dla dziewczynki - właściwie już od 1 roku w zależności od materiału wykonania (wiadomo, że porcelana rocznemu maluchowi raczej długo nie posłuży:) ). Tu moim faworytem jest Ikea i ich kuchenka dla dzieci. Minus - cena.... Jeszcze się nie przekonałam do zakupu, bo cena mnie odstrasza, ale moje dzieciaki uwielbiają się bawić tą kuchenką za każdym razem, jak jesteśmy w Ikei.
  3. być jak strażak (albo żołnierz, albo policjant) - każdy chłopiec chyba tak ma i chyba każdemu imponują strażacy, policjanci i żołnierze. Dla takich maluchów fajna będzie remiza strażacka z wozem strażackim marki Fisher Price. Fajnie wykonana, niezniszczalna, można się nią bawić na wiele sposobów. Nadaje się już dla dziecka w wieku 1,5 roku i właściwie będzie służyła jeszcze 4latkowi. Minus - cena niestety. 
  4. być jak mała kobietka - oj tak. Już nawet roczne dziewczynki wykazują skłonności do strojenia się, lubią torebki, wózki i lale:) A więc? Jak najbardziej torebka będzie świetnym pomysłem. Dla młodszych dziewczynek (ok roczku) proponuję jakąś torebkę z niezbyt długimi uszami, aby zminimalizować ryzyko zawiązania sobie na szyi. Poza tym wózki, łóżeczka dla lalek i same lalki. Fajne są lale szmaciane, np. niemieckiej firmy Haba. Ładnie wykonane, bezpieczne, można je już nawet niemowlakowi kupić jako przytulankę. Niestety również  drogie:(
  5. pojazdy jak prawdziwe - kategoria głównie dla chłopców. Nie znam chłopca, który nie przeżywał fascynacji koparkami, samochodami straży pożarnej czy traktorami. Idealne odwzorowanie oryginałów koparek, traktorów, betoniarek, buldożerów i całej reszty specjalistycznego sprzętu znajdziecie w ofercie firmy Bruder lub mniejsze modele Siku. Bardzo dobre wykonanie zabawek!
  6. drewniane zabawki - w czasach gdy coraz trudniej znaleźć zabawkę "made in Poland", warto zajrzeć na półkę z drewnianymi zabawkami. Polskie drewniane zabawki są bardzo dobrze znane w zachodniej Europie, u nas moda na nie dopiero raczkuje. Ale gdy kolejna zabawka "uczy dziecko kolorów, odgłosów zwierząt" i raczy wszystkich w koło "wesołą melodyjką", z radością sięgniemy po proste, acz piękne bezdźwiękowe drewniane zabawki. Zwróćcie uwagę na takie firmy jak Bajo czy Gepetto.
A jakie Wy macie pomysły na prezenty choinkowe? Piszcie do nas na maila:)

29 listopada 2013

Wyprawka Bobasa prezentuje... VIPPI DESIGN

W swojej pierwszej odsłonie Wyprawka Bobasa prezentuje VIPPI DESIGN.

Właśnie w szare listopadowe krótkie dni urzekła nas w sposób szczególny burza wzorów, soczyste barwy i bajecznie kolorowe ubrania wychodzące spod projektanckiej ręki Katarzyny Gałaj i sygnowane marką VIPPI DESIGN. Ubranka dedykowane w znaczącej większości małym i dużym kobietkom. W ofercie znajdziecie również ubranka dla małych dżentelmenów, pufy, poduchy, przytulanki. Zdecydowanie spodoba się tym z Was, które lubią odważne połączenia kolorów i wzorów. I jak Wam się podoba?
Źródło: www.facebook.com/VippiDesign

Uwaga: Cykl "Wyprawka Bobasa prezentuje..." nie jest naszą rekomendacją dla stron, miejsc i ich właścicieli. To raczej podzielenie się z Wami miejscami, stronami internetowymi, które zwróciły na siebie naszą uwagę spośród innych ofert na rynku rzeczy/usług dla dzieci.

27 listopada 2013

Mikołajki z Wyprawką Bobasa

Święty Mikołaj przybył i do Wyprawki Bobasa! Z okazji Mikołajek chcemy do elegancko wypolerowanego pantofelka jednej z Was włożyć wyjątkowy upominek od Wyprawki Bobasa - dzienniczek Maluszka Czas wydawnictwa SierraMadre. 


Na odwiedziny przez Wyprawkowego Mikołaja szansę mają tylko mamy i tatusiowie oczekujący na narodziny swojego maleństwa, którzy:
1. lubią lub polubią naszą stronę na Facebook'u: www.facebook.com/Wyprawka.Bobasa
2. pod wydarzeniem "Mikołajki z Wyprawką Bobasa" na Facebooku wpiszą datę planowanego terminu przyjścia na świat swojego synka lub córeczki.

Prezent wyślemy do tej młodej mamy lub tego młodego taty, których data planowanego przyjścia na świat dziecka będzie najbliższa tegorocznym Mikołajkom czyli dacie 6 grudnia 2013r. A jeżeli będzie kilka osób z taką samą datą - wylosujemy z pośród nich zwycięzcę :)

Zgłoszenia przyjmujemy do 6 grudnia do godz. 8.00 rano.

Nicka zwyciężczyni lub zwycięzcy podamy w dniu 6 grudnia. Celem weryfikacji poprosimy o zdjęcie fragmentu dokumentu (karty ciąży, badania usg lub innego), na którym widoczna będzie planowana data porodu (tylko i wyłącznie data! nie potrzebujemy i nie chcemy widzieć żadnych innych elementów dokumentu, żadnych danych osobowych ani innych detali).



26 listopada 2013

Mikołajki 6-go grudnia w praktyce


Są różne tradycje prezentowe w grudniu - no bo przecież mamy 2 dni, kiedy teoretycznie Św. Mikołaj prezenty przynosi - 6-go grudnia, czyli w dzień Świętego Mikołaja oraz 24-go grudnia, czyli w Wigilię Bożego Narodzenia. Ha! Właściwie w niektórych częściach Polski Mikołaj przychodzi tylko 6-go grudnia, zaś w Wigilię odwiedza domy Gwiazdor. Tak jest np. w okolicach Poznania. Ja ze swojego dzieciństwa znam tylko Św. Mikołaja i takie też tradycje przekazuję swoim dzieciom.

Jak to się mówi - co kraj to obyczaj:)

W moim domu rodzinnym zawsze było tak, że "główne" prezenty dostawało się w Wigilię - czekały pod choinką, a dzieciaki nie mogły się doczekać, kiedy już będą mogły je rozpakować. Z kolei na Mikołajki otrzymywało się jakieś drobiazgi - głównie słodycze;) Pamiętam, że wieczór przed Mikołajkami był zawsze wieczorem czyszczenia i pastowania butów. Tak tak! Bo u nas Mikołaj wkłada prezenty do butów! Wystawiało się więc czyściutkie buty gdzieś w widocznym miejscu tak, żeby tylko Mikołaj je zauważył i coś w nich zostawił :) A z samego ranka z wypiekami na buzi biegło się szukać podarków.

Trzymam się tej tradycji także teraz - kiedy mam już własną rodzinkę:) A więc przede wszystkim dzieciaki muszą dzień wcześniej porządnie wyczyścić buty :) Dorośli oczywiście też, jeśli chcą dostać prezent!
Natomiast co do samych prezentów, to raczej w ten dzień robimy sobie prezenty symboliczne, po to tylko, żeby mieć zabawę, radość z patrzenia na przeszczęśliwe dzieciaki, że odwiedził ich Św. Mikołaj oraz, żeby choć przez chwilę samemu też poczuć się dzieckiem.

Ale skupmy się na prezentach dla dzieci. Napiszę Wam, co najczęściej wkładam do butów moim maluchom.
O ile na co dzień raczej unikam słodyczy w diecie swojej i moich dzieci, tak na Mikołajki robię wyjątek, ponieważ dzieci to takie małe "sroczki" i wszelkie kolorowe bajkowe opakowania słodyczy im się strasznie podobają. Nawet jeżeli potem mają tego nie zjeść, cieszą się, jak dostaną coś, co np. widzieli w reklamie, sklepie albo u kolegi. Oczywiście wszystko w zależności od wieku! Wiadomo, że rocznej córeczce nie kupię jajka niespodzianki, choć pewnie chętnie by zjadła, ale już dla synka przedszkolaka jak najbardziej :) No więc co kupię? Pewnie: biszkopty (właśnie dla córeczki) i czekoladę z orzechami laskowymi dla synka, bo bardzo lubi lub takie duże jajko niespodziankę w kształcie bombki (osobiście nie lubię jajek niespodzianek, bo te zabawki, które tam są to z reguły po chwili lądują na dnie szafy i już raczej nigdy więcej nie są używane, ale mojemu synkowi bardzo się te duże jajka podobają i do dziś wspomina, że w zeszłym roku dostał właśnie takie od Mikołaja). Staram się też nie kupować bardzo dużo słodyczy, żeby nie borykać się potem z bolącymi brzuchami :) Raczej coś, czego z reguły z różnych względów odmawiam im na co dzień - niech czują, że jest święto :)
Można pomyśleć też nad jakimiś bardziej "długotrwałymi" drobnymi prezentami: gryzak dla niemowlaka, pierwsze kredki dla rocznego malucha czy flamastry niewysychające dla kilkulatka świetnie pasują na drobny upominek "do buta". Podobnie książeczki dla dzieciaków, które lubią czytać z rodzicami.  
A więc podsumowując - w tym roku moje maluchy znajdą w swoich bucikach: słodycz, kredki (córeczka), flamastry (synek) oraz po książeczce.

A Wy? Jakie macie tradycje na Mikołajki i czy zamierzacie coś kupować maluchom?

A już niedługo przygotujemy posta z propozycjami prezentów gwiazdkowych. Przymierzamy do zrobienia własnej listy najfajniejszych naszym zdaniem pomysłów na prezent dla dzieci w różnych kategoriach wiekowych. :) Czytajcie nas:)

24 listopada 2013

Idą Święta czyli jaki prezent dla dziecka na Mikołajki, jaki prezent dla dziecka pod choinkę?

Ho ho ho! Idą Święta! Centra handlowe skrzą się już od świątecznych dekoracji, z głośników płyną już niemal wyłącznie świąteczne piosenki. Wprawdzie to jeszcze listopad, ale machina przedświątecznego zakupowego szaleństwa już ruszyła. Jaki prezent dla dziecka na Mikołajki? Jaki prezent dla chłopca pod choinkę? Co kupić córeczce? Co synkowi? Jaka jest najlepsza zabawka dla dziewczynki w tym roku? A dla chłopca? Jakiej zabawki zabraknie w tym roku na sklepowych półkach? A reszta członków rodziny? Ratunku!!!!
Nie wiem, jakie macie strategie, by nie dać się wciągnąć w przedświąteczną gorączkę zakupów. Mi od kilku lat udaje się jej skutecznie uniknąć. Jak?
W mojej rodzinie zapanowała nowa "świecka" tradycja na losowanie jednego członka rodziny obecnego przy wigilijnym stole, dla którego przygotowujemy prezent pod choinkę i reżim budżetowy, czyli nieprzekraczalne maksimum cenowe dla prezentu. W efekcie kupuję pod choinkę prezent tylko jednej dorosłej osobie, a nie mamie, tacie, siostrze, cioci, etc. Nie ma również rozczarowania, że jeden dostał skarpetki, a drugi iPhone'a. ;) Może nazbyt pragmatyczne, ale są inne okazje, kiedy mogę obdarować te osoby w sposób szczególny. Nie muszą wszystkich uszczęśliwiać "pod choinką". Święta Bożego Narodzenia to w końcu nie święta prezentów!
Zasada numer dwa brzmi: dzieciom prezenty kupują tylko ich rodzice. Najlepiej znają w końcu swoje pociechy, ich zamiłowania, dziecięce marzenia. Dziadkowie czasami łamią zasadę numer dwa, ale takie ich prawo :) I taki jest właśnie mój sposób na to, by przed Bożym Narodzeniem móc się skupić się nad tym co istotne, a nie przepychać się w tłumach do sklepowych kas. A jakie są Wasze sposoby?
Zanim jednak ruszycie po prezenty, zastanówcie się czy obok Was nie ma kogoś - dziecka, rodziny, starszej osoby, kto potrzebuje Waszego wsparcia i całkiem czasami prozaicznej pomocy. To co dla Was jest rzeczą zwykłą, dostępną, dla innych będzie zapachem i ciepłem prawdziwych Świąt. Rozejrzyjcie się przede wszystkim wokół siebie. Możecie również dołączyć do Szlachetnej Paczki. Zmobilizujcie rodzinę i znajomych do wspólnego działania.

22 listopada 2013

Wyprawka Bobasa prezentuje... - cykliczne posty o cudach i cudeńkach

Piszemy już naszego bloga od ponad roku. Poszukując inspiracji, nowości dedykowanych niemowlakom i młodym rodzicom znalazłyśmy setki cudownych zakątków, w których kryje się to, co najlepsze, wyjątkowe i najpiękniejsze dla nas i naszych maluszków... nietuzinkowe ubranka, bajkowe dekoracje, ekologiczne produkty, wyśmienite przepisy, miejsca przyjazne mamie, tacie i dziecku. Jednym słowem: cuda i cudeńka. Interesuje nas wszystko co oryginalne i... dedykowane niemowlakom i ich kochającym rodzicom. Chciałybyśmy podzielić się z Wami naszymi odkryciami w nowym cyklu piątkowych postów "Wyprawka Bobasa prezentuje...".


"Wyprawka Bobasa prezentuje..." nie są naszą rekomendacją dla stron, miejsc i ich właścicieli. W niektórych przypadkach same nie skorzystałyśmy z ich oferty (ponieważ np. odkryłyśmy dane miejsce zbyt późno, aby mogły skorzystać z niego nasze dzieciaki), ale w jakiś szczególny sposób urzekły nas one i chcemy się z Wami podzielić informacją o nich. Wychodzimy z założenia że "zobaczyć to nic nie kosztuje" :) A może to będzie właśnie to, czego szukaliście?
Często za nietuzinkowymi miejscami i produktami kryją się pozytywnie zakręceni, zupełnie niezwyczajni ludzie, którzy napawają nas optymizmem i motywują do działania. Mamy nadzieję, że fascynujące historie niektórych z nich uda nam się Wam przybliżyć.
Posty z serii "Wyprawka Bobasa prezentuje..." będą czekały na Was na naszej stronie w piątek w okolicach porannej kawy. Najbliższy już za tydzień. Zapraszamy! :)
Wszelkie sugestie, podpowiedzi, podszepty, anonimy itd. dotyczące miejsc, które zasługują Waszym zdaniem na publikację w cyklu "Wyprawka Bobasa prezentuje..." przyjmujemy wyłącznie na naszego "bobasowego" maila: wyprawkabobasa@gmail.com :)

19 listopada 2013

Czy i kiedy kupować laktator?


Aż w sumie dziwne, że do tej pory jeszcze szczegółowo o laktatorach nie pisałyśmy :) A przecież karmienie niemowlaka (i wszelkie tematy z tym związane) to podstawowa kwestia w opiece nad dziećmi - przynajmniej na początku.

Na początku chyba trzeba dodać, że ten post dotyczy mam, które decydują się na karmienie piersią. Kobietom, które z różnych przyczyn karmić nie chcą lub nie mogą, laktator się nie przyda.

A więc od początku.

Laktator to nic innego, jak urządzenie służące do odciągania pokarmu mamy z piersi po to, aby ten pokarm móc podać dziecku np. za pomocą butelki. Najczęściej składają się z nakładki ssącej, którą przykłada się do piersi, mechanizm pompujący oraz pojemniczek na mleko. Laktatory przydają się w sytuacjach, gdy:
  • okazjonalnie nie możecie nakarmić dziecka piersią, bo nie będzie Was przy dziecku w godzinie jego jedzenia (bo np. jesteście u lekarza albo u fryzjera:) )
  • w określonych godzinach nie możecie karmić piersią malucha (bo np. wracacie do pracy krótko po porodzie), a zależy Wam na tym, aby malec jadł mleko mamy
  • dziecko ma słaby odruch ssania i ciężko go karmić piersią, bo np. szybko się męczy
  • dziecko słabo przybiera na wadze i nie wiadomo, ile zjada podczas karmienia piersią (wtedy pediatra z reguły zaleca karmienie kontrolowane - tzn. za pomocą butelki - łatwo ocenić, jak dużo mleka maluch wypił)
  • dziecko jest wcześniakiem i np. musi leżeć w inkubatorze i nie można go karmić piersią (wtedy odciąganie pokarmu to jedyny sposób, aby maluszek pił mleczko mamy)
  • trzeba pobudzić laktację - np. gdy zaraz po porodzie nie mamy pokarmu a bardzo nam zależy na karmieniu piersią - przez jakiś czas maluch jest karmiony sztucznym mlekiem, a my poprzez ściąganie nawet minimalnych ilości mleka pobudzamy gruczoły mlekowe
Są 2 rodzaje laktatorów: manualne (ręczne) oraz elektryczne. Różnica między nimi jest taka, że w laktatory ręczne trzeba pompować samemu, zaś elektryczne robią to za nas:) Ach... zapomniałam - oczywiście różnica w cenie - elektryczne są znacznie droższe.

Ok. To była teoria, teraz trochę praktyki, czyli jaki laktator wybrać:)

Przed zakupem laktatora warto zastanowić się, czy któraś z powyżej opisanych sytuacji, będzie nas dotyczyła (tzn. czy zamierzamy odciągać pokarm sporadycznie, czy regularnie). Oczywiście wielu sytuacji przewidzieć się nie da - np. tego czy maluch będzie ładnie ssał...

Ale generalnie - jeśli zamierzacie odciągać mleko sporadycznie - zdecydowanie polecam laktator ręczny - przede wszystkim tańszy, a poza tym, jeśli kupicie dobry laktator, to się wcale nie napracujecie - odciąganie pokarmu powinno trwać nie dłużej niż ok 5 minut, więc raczej ręka boleć nie powinna:)
Ja posiadam ręczny laktator Aventu i jestem zadowolona. Słyszałam też, że Tommee Tippee jest również w porządku.

Jeśli zaś planujecie odciągać pokarm często lub, jeśli zmusi Was do tego sytuacja - dobrze rozważyć zakup laktatora elektrycznego. Moja koleżanka musiała odciągać pokarm kilka razy dziennie, ponieważ jej dziecko nie przybierało na wadze i stwierdziła, że laktator elektryczny to mega komfort - ręce wolne - można w trakcie odciągania choćby czytać książke:) Jeśli chodzi o markę, to w laktatorach elektrycznych osobiście nie mam doświadczenia, ale słyszałam, że Avent się sprawdza.

No i tu pojawia się pytanie - kiedy właściwie należy kupić laktator - przed czy po porodzie?
Ja bym się skłaniała jednak do zakupu laktatora po porodzie, kiedy już w miarę będziecie wiedziały, jak to z tym karmieniem Waszych maluchów będzie.

Wiem, że wiele dziewczyn nie wyobraża sobie wyprawki do szpitala bez laktatora. Rozumiem to, choć ja osobiście laktatora nie miałam w szpitalu po porodzie ani przy pierwszym dziecku, ani przy drugim. I z tego co pamiętam, żadna z dziewczyn, które leżały ze mną na sali, również laktatorów nie używały. Myślę sobie, że jak będziecie w szpitalu potrzebować odciągać pokarm, zawsze można laktator wypożyczyć od położnej -  przynajmniej w moim szpitalu była taka opcja (warto się dopytać przed porodem, czy w Waszym szpitalu jest taka możliwość). W międzyczasie można zlecić rodzinie zakup takiego, jaki Wam się przyda.

Na co zwrócić uwagę przy zakupie laktatora:
  • jakość - laktator powinien być wykonany z dobrych materiałów, które nie będą się niszczyć lub wypaczać np. przy wyparzaniu, wygotowywaniu lub myciu w zmywarce
  • jeszcze raz jakość - poproście w sklepie, żeby Wam go złożyli i zademonstrowali, jak działa - jeśli jakieś części latają lub niezbyt do siebie pasują - nie kupujcie. Odciąganie pokarmu (zwłaszcza na początku, zanim się dojdzie do wprawy) bywa stresujące. A nie można się stresować, bo wtedy mleko nie chce płynąć:) Zatem nie potrzeba nam dodatkowych stresów w postaci kiepskiego laktatora
  • łatwość składania - laktator należy umyć i wysterylizować po każdym użyciu, sprawdźcie więc, czy można łatwo i szybko zdemontować wszystkie jego elementy 
  • szerokość nakładki na pierś - moim zdaniem nakładka powinna być dość szeroka, żeby otaczała nie tylko brodawkę, ale także sporą część piersi - łatwiej płynie mleko
  • akcesoria - warto się zastanowić, czy do laktatora można dokupić kompatybilne akcesoria, jak np. butelki, do których bezpośrednio można odciągać mleko. Po co sobie utrudniać życie przelewaniem pokarmu do różnych pojemniczków? 
Mam nadzieję, że Wam choć trochę ułatwiłam decyzję odnośnie kupna laktatora. A jakie Wy macie doświadczenia?

13 listopada 2013

Mokre chusteczki - testujemy markę Lansinoh

Ciałko naszego maleństwa to obiekt naszej wyjątkowej troski i ochrony, a pupka zapakowana w jednorazowe pieluszki jest otoczona szczególnym względami. Wrażliwa skóra dziecka reaguje bardzo różnie na kosmetyki i artykuły higieniczne. W poszukiwaniu rozwiązań idealnych, wypróbowałyśmy z moją córeczką tym razem chusteczki marki Lansinoh. 

Zgodnie z zapewnieniami producenta na opakowaniu, chusteczki zostały stworzone z myślą o dzieciach karmionych piersią. Chusteczki zawierają lanolinę, która łagodzi podrażnienia. Faktycznie są bardzo delikatne i pozostawiają skórę naszej córeczki delikatnie natłuszczoną. Nie są ani za suche ani za mokre. Mają bardzo delikatny, miły zapach. Powierzchnia chusteczki jest dość duża (20x17,5 cm). 

Wielkim plus za opakowanie, które zawiera 80 sztuk chusteczek i ma plastikowe zapięcie, które chroni chusteczki przed wysychaniem. Dla mnie idealne rozwiązanie do torby/torebki/na podróż!


Z Waszych komentarzy przy wcześniejszym poście o chusteczkach wiemy, że interesuje Was szczegółowy skład. Podaję Wam więc skład pieluszek Lansinoh (z opakowania): 
Water, Mineral Oil, Propylene Glycol, Oleyl Erucate, Phenoxyethanol, Glyserol Oleate, PEG-40, Hydrogenated Castrol Oil, Ceteareth-20, Mathylparaben, PEG-75, Lanolin, Cetylpyridinium Chloride, Butylparaben, Fragrance.

Cena opakowania chusteczek Lansinoh to ok. 11 zł, co niestety jest dość sporo w porównaniu z chusteczkami dostępnymi w drogeriach.

Przeczytajcie też nasze recenzje o innych chusteczkach, które wypróbowałyśmy do tej pory:

5 listopada 2013

Czy kupować buty dla niemowlaka?

Od razu zaznaczam, że ten post będzie o jeszcze nie chodzących dzieciakach:) Bo dla mnie ma to znaczenie. Ma to znaczenie, ponieważ akurat jestem zdania, że niemowlakom, które tylko leżą lub siedzą, a nawet tym, co dopiero raczkują, buty nie są potrzebne. No bo do czego służą buty? Do chodzenia! A skoro maluch jeszcze nie chodzi, to butów nie potrzebuje :)
 

Takie buciki dla niemowląt właściwie pełnią tylko 2 funkcje - ozdobną albo ocieplającą, jak takie grubsze skarpetki.

No dobrze, ale jest tyle pięknych bucików dla tych najmniejszych maluszków. Są śliczne, kolorowe i przecudne na prezent. Ale czy na pewno? 

Muszę przyznać, że moje dzieciaki właśnie dostawały takie prezenty w postaci bucików. Niektóre były totalnym niewypałem i poza ładnym wyglądem nie miały żadnej wartości, a moje dzieci nigdy ich nie założyły. Ale były też takie, które używałam:) 


Na co zatem zwracać uwagę, jeśli chcemy takie pierwsze buciki kupić dla niechodzących niemowlaków lub gdy chcemy obdarować młodych rodziców takim właśnie prezentem?:
  • miękkość - buciki muszą być mięciutkie, muszą wyginać się we wszystkie strony tak, żeby stópka mogła swobodnie się w takich bucikach ruszać i układać
  • materiał, z których są wykonane - generalnie powinny być "materiałowe" najlepiej bawełniane, ale na pewno nie powinny mieć żadnych twardych i sztywnych podeszw np. z gumy - stópki malucha często są podkurczone, więc bucik nie powinien w żaden sposób wymuszać jakiejś innej nienaturalnej pozycji
  • rozmiar - wiadomo, musi być odpowiedni - najlepiej butki po prostu mierzyć przed kupnem. Lepiej, żeby były ciut większe. 
  • łatwość wkładania - to jest kluczowe - nawet sobie nie wyobrażacie, jak ciężko założyć maluchowi buty! Najlepiej więc jakby były rozpinane w taki sposób, żeby można było je rozchylić na boki i włożyć nóżkę. I tu sprawdzają się butki typu sandałki lub baletki, papucie, butki typu emu rozpinane z tyłu
  • bezpieczeństwo - uwaga na aplikacje - z doświadczenia wiem, że dzieci już w pewnym wieku lubią się butami bawić, więc to pewnie kwestia czasu, gdy zaczną się interesować tym, co mają na nóżkach, zaczną je ściągać i gryźć:) Zatem buty muszą być bezpieczne - odpadają wszelkie przyklejane aplikacje np. guziki, bo mogą się oderwać i maluch może je po prostu połknąć. Jeśli chcemy kupić bucik z aplikacją, powinna być dobrze wszyta. 
Mogę napisać Wam, jakie ja buciki używałam. Synek mój dostał w prezencie cudne trampeczki na rzepy, których generalnie nie byłam w stanie mu założyć - nóżka bezwładna, bucik sztywny - szkoda mówić. Zraziłam się i synkowi ubierałam buciki typu "papucie" - mięciutkie, ubierane jak skarpetki, a jak chciał się nimi pobawić i pogryźć, to miałam pewność, że krzywdy sobie nie zrobi:) 

O wiele więcej bucików używałam przy córeczce - wiadomo - dziewczynka - musi ładnie wyglądać, a jednak butki ładnie pasują do sukieneczek:) Mała elegantka:) 
Na szczęście mam wrażenie dziewczynce łatwiej kupić łatwo zakładane butki - np. typu baletki na rzep zapinany na kostce lub jesienno-zimową porą góralskie kamaszki:) Cudo!
Raczej odradzam Wam trampki, nawet te, które łatwo się zakłada - moim maluchom zajmowało dosłownie minutę, żeby je zsunąć z nóżek - no i w konsekwencji i tak chodziły bez butków:)

Z tych zdjęć butów, które zamieściłam w poście najlepiej sprawdziły mi się te białe. 

A już niedługo post o tym, jakie pierwsze buciki dla dzieci zaczynających chodzić.

29 października 2013

Książki o dzieciach dla młodych rodziców

Nie oszukujmy się - "obsługi" dziecka trzeba się nauczyć. 
Już sam fakt, że szukamy różnych informacji na temat maluchów i rzeczy z nimi związanych w internecie, świadczy o tym, że wiedzy o niemowlakach nie odziedziczyliśmy w genach:)

Też tak mam. Mimo iż jestem już podwójną mamą, jest wiele informacji, które muszę weryfikować, sprawdzać i czytać.:) 
Instynkt to jedno, ale w przypadku moich dzieci, które są dla mnie najcenniejsze w świecie, wolę mieć pewność, że postępuję dobrze a moje dziecko rozwija się prawidłowo. 
Dodatkowo nie przepadam za tzw. "dobrymi radami", zwłaszcza tymi narzucającymi się, jedynymi słusznymi. Wolę najpierw sama posprawdzać, zanim kogoś zapytam o zdanie:)

Zatem, jeśli Wy macie podobnie, polecam Wam w celu "oswojenia" się z tematem maluszków kilka pozycji książkowych, które warto mieć na wypadek, gdyby nurtowało Was jakieś pytanie związane np. z rozwojem dzidziusia. 
Od razu zaznaczam, że przeczytałam sporo książek o niemowlętach, jednak nie wszystkie przypadły mi do gustu. Poniżej polecam te, które moim zdaniem są naprawdę godne zakupu. 

Pierwsza pozycja to niemal encyklopedia wiedzy na temat dziecka w jego pierwszym roku życia. Ja dostałam ją z okazji urodzenia synka od mojej teściowej i uważam tę książkę za rewelacyjną! Jest to "Pierwszy rok życia dziecka" autorstwa Heidi Murkoff.
Książka jest podzielona na rozdziały opisujące każdy miesiąc pierwszego roczku malucha. Przedstawia, jakich etapów rozwojowych można się spodziewać po naszym maluszku, co dziecko powinno umieć, a czego jeszcze umieć nie musi. Dodatkowo zawiera naprawdę dużo odpowiedzi na nurtujące pytania młodych mam i tatusiów - np. w kwestii karmienia niemowlęcia, wprowadzania nowych pokarmów, pielęgnacji, ulewania, a także popularnych chorób, ich objawów, leczenia etc. Być może ilość stron odstrasza (bo jest ich aż ponad 700), jednak nie trzeba czytać całej książki na raz. Ma naprawdę szczegółowy indeks na końcu, dzięki któremu w prosty sposób można znaleźć interesujące nas informacje.
Wiele moich koleżanek posiada tę książkę i właściwie każda ma podobną opinię na jej temat - warto kupić:) Może być też świetnym prezentem dla młodych rodziców - gruba, ładnie wydana -będą mieli z niej pożytek przez wiele miesięcy:)


Kolejna pozycja to "Pierwsze 2 lata życia dziecka. Przewodnik dla rodziców" pod redakcją prof. Alicji Chybickiej, prof. Anny Dobrzańskiej, prof. Jerzego Szczapy i prof. Jacka Wysockiego.
Otrzymałam tą książkę w szkole rodzenia i muszę przyznać, że bardzo przypadła mi do gustu. Jest zdecydowanie mniejsza od poprzedniej - ok. 200 stron. Nie mniej jednak w bardzo przystępny i rzeczowy sposób opisuje podstawowe elementy opieki nad dziećmi takie, jak karmienie, pielęgnacja, spacery. Jednak dla mnie największy plus tej książki to przede wszystkim obszerna część poświęcona szczepieniom i chorobom zakaźnym. Każda szczepionka (zarówno z tych obowiązkowych, jak i dodatkowych) jest dokładnie opisana ze szczegółową informacją o chorobach, którym zapobiega, powikłaniach pochorobowych, ewentualnych powikłaniach poszczepiennych etc. Wielki plus za przejrzysty kalendarz szczepień (znowu - tych obowiązkowych i dodatkowych) - stworzony w prostej, przejrzystej formie, która do mnie przemawia i nad którą się nie muszę zastanawiać, żeby dojść, o co właściwie chodzi :) Szczerze polecam!


Trzecia propozycja, to bijąca rekordy popularności Tracy Hogg i jej książka "Język niemowląt". Aktualnie w sprzedaży znajduje się nowe, poprawione wydanie, w którym znajdziecie wydawane wcześniej osobno książki "Język niemowląt" i "Język dwulatka" (łącznie 608 stron). Książka wyjątkowa w swym podejściu do dzieci. Autorki (Tracy Hogg i Melinda Blau) starają się przekonać młodych rodziców, że niemowlak to mały człowiek, dla którego płacz, nóżki i rączki są narzędziami komunikowania światu zewnętrznemu swoich potrzeb i emocji. Nie jest to książka, do której się sięga w poszukiwaniu precyzyjnych, krótkich informacji medycznych. "Język niemowląt" to ciekawie napisany poradnik, który wprowadza młodych rodziców w świat widziany oczami niemowlaka i pomaga dorosłym go zrozumieć. Warto książkę przeczytać w ostatnich miesiącach ciąży, by zaraz po narodzinach maleństwa wdrażać już dobre rady Tracy Hogg w życie. Polecam!

A czy Wy macie jakieś własne ulubione pozycje książkowe, które pomagają Wam w opiece nad maluszkami?

23 października 2013

W co ubrać niemowlaka jesienią i zimą? czyli słów kilka o kombinezonach dla dzieci

Za oknem liście złocą się na drzewach, a termometr nieuchronnie zapomina o temperaturach powyżej 15 stopni. Czas więc na jesienną zmianę garderoby i zadbanie o ciepłe okrycie dla naszych Milusińskich :) Dzisiaj podpowiemy Wam, jak wybrać dobry kombinezon na jesienno - zimowe spacery dla niemowlaka. Przy czwórce naszych "Wyprawkowych" Maluchów, przetestowałyśmy już różne modele i oto kilka naszych spostrzeżeń:


1. Niezależnie od wieku niemowlaka (do 6 miesięcy włącznie) kombinezon powinien być rozpinany od góry do dołu na obydwu nogawkach. Bardzo niewygodnie jest wciskać nóżki maluszka w kombinezon, który rozpinany jest tylko na jednej nogawce lub jest rozpinany wyłącznie do wysokości krocza. Najlepsze są takie modele kombinezonów, które pozwalają na rozłożenie kombinezonu i położenie na nim niemowlaka i zapięcie go kilkoma ruchami. Satysfakcja i minimum płaczu gwarantowane :)

2. W związku z powyższym, w przypadku noworodków najlepiej sprawdzają się kombinezony-śpiworki lub kombinezony, w których można spiąć nogawki tak by powstał śpiworek. Pamiętajcie tylko, że śpiworek musi posiadać przecięcie umożliwiające zapięcie pasów fotelika samochodowego. 

3. Niemowlakowi ciężko jest założyć rękawiczki. Najlepiej więc, gdy kombinezon ma wywijane rękawki, tak aby zamknąć rękawek i chronić dłonie dziecka przed zimnem.

4. Sezon jesienno - zimowy do najkrótszych u nas nie należy, więc myślmy perspektywicznie. Dzieciaki szybko rosną, a dobry kombinezon to niemały wydatek. Kupcie więc kombinezon o rozmiar większy tak, aby wystarczył Wam na cały sezon zimowy. Kombinezon, który kupiłam mojemu synkowi, miał możliwość spięcia nogawek w śpiworek, ale również dokupienia ciepłych miękkich bucików. Gdy nóżki zaczęły wystawać ze śpiworka, założyliśmy buciki i było idealnie. Kombinezon wystarczył nam na całą długą i mroźną zimę.

5. W trosce o ciepło naszego Maluszka, warto zainwestować w sprawdzone i dobre marki firm specjalizujących się w odzieży zimowej. Przede wszystkim chodzi bowiem o to, aby maluch nie marzł, ale istotne jest także to, żeby dzidziuś się nie pocił. Tak więc okrycia wierzchnie muszą zapewniać maluszkowi odpowiednią cyrkulację powietrza. Ze swojej strony mogę polecić fińską markę REIMA - jest to dosyć droga marka, jednak jej jakość jest naprawdę na wysokim poziomie. W sieciówkach też można znaleźć dobre kombinezony - zwracajcie tylko uwagę na materiały, z których są szyte - jest to ważne, żeby się nie okazało, że się dzidziuś poci i przegrzewa. W poprzednim sezonie np. ubierałam swoją córcię w kombinezon z sieciówki H&M - można go przerobić na śpiworek, miał wywijane rękawiczki, a do tego cena była "do przełknięcia" :)

Pamiętajcie również o ochronie wrażliwej skóry dzieci przed zimnem. O kremach na zimę przeczytacie w naszym poście: Zima, zima - kremy na zimę dla niemowląt

18 października 2013

Chusteczki nawilżane - c.d.

Nie będę ukrywać - do tej pory byłam wierna chusteczkom nawilżanym marki Pampers - odpowiadało mi nasączenie, to że nie są takie tłuste oraz to, że moje dzieciaki nie miały po nich uczulenia. Wcale nie są jakieś rewelacyjne - po prostu dla mnie ok.
Z kolei mój mąż ich nie znosi - strasznie drażni go zapach tych chusteczek - mówi, że nawet, jak umyje ręce mydłem po użyciu takiej chusteczki, czuje ten zapach cały czas na sobie....


Jakiś czas temu skłoniłam się do wypróbowania chusteczek nawilżanych firmy Skarb Matki. No i pierwsze wrażenie było dziwne - zaskoczył mnie lekko mdławy zapach - zupełnie różny od tego zapachu mocno perfumeryjnego chusteczek dostępnych w popularnych drogeriach. Właściwie nie wiedziałam, czy mi się podoba na początku...
Z kolei mój mąż był zachwycony:) Stwierdził, że dla niego są praktycznie bezzapachowe i że od tej pory "takie mam kupować" :)

W końcu i ja się do zapachu przyzwyczaiłam i muszę przyznać, że chusteczki Skarbu Matki zdały egzamin! Odpowiednie nawilżenie - nie za mokre nie za suche, dobrze czyszczą zabrudzoną skórę malca, no i przede wszystkim nie uczulają. Używałam ich do pupy, wycierałam brudne łapki, a nawet buźkę po jedzeniu - moje maluchy nie miały żadnych odczynów alegicznych. 

Mały minus to dostępność (właściwie tylko apteki i internet) oraz opakowanie. Po wielokrotnym odklejaniu i zaklejaniu opakowanie się rozwarstwia i oddziela się od niego zewnętrzna folia. Ale to szczegół. Generalnie produkt polecam i na pewno jeszcze kupię.

Cena: ok. 9zł za opakowanie (70szt)

13 października 2013

Zabawa w czarno - białe

Nie wiem, czy powinnam to mówić, żeby nie pogrążyć siebie i męża ;)), ale mój starszy synek jest największym czytelnikiem w naszym domu. Czytamy mu klasyków dziecięcej literatury od 9. miesiąca życia, mając 2 lata „Żuka” czy „Parasol” już sam „czyta” przewracając kartki książki :) Żadna zabawka nie zajmuje go tak bardzo jak czytanie książeczek. Ale pewnie nie on jeden taki. I pewnie każdy rodzic wie, że dzieciom powinno czytać się jak najwięcej... 

Moja młodsza córeczka dostała swoją pierwszą książeczkę już w pierwszym miesiącu życia. Była to książeczka z serii „Oczami Maluszka” wydawnictwa Sierra Madre – 5 twardych tekturowych kartek z czarno – białymi ilustracjami przedstawiającymi różne przedmioty bliski maluszkowi: miś, piłka, etc.
Hmm... „sceptycznie” to chyba właściwe określenie dla mojego stosunku do tego prezentu dla tak małego dziecka. Wiem oczywiście o tym, że niemowlęta nie rozróżniają kolorów i zabawka z kontrastowymi barwami jest najwłaściwsza. Ale żeby z miesięcznym dzieckiem oglądać książeczkę??
Spróbowałyśmy w kilku podejściach :)

Gdy Mała miała 1-2 miesiące wbijała wzrok w obrazki, jakby chłonęła całą sobą znajdującą się nad nią treść. Dla noworodka, niemowlaka, który wyłącznie leży zabawka w formie książeczki nie jest jednak najłatwiejszą w formie zabawką. Entuzjazmu do oglądania starczyło nam więc na kilka razy. Zdecydowanie lepiej sprawdziłyby się plansze, które można zawiesić lub postawić obok łóżeczka czy przewijaka.

Teraz nasze Maleństwo ma już 4 miesiące i swobodnie chwyta wszystkie zabawki. Wróciłyśmy więc do czarno-białej książeczki. Nasza pociecha siedząc w foteliku trzyma ją już sobie samodzielnie. I chyba bardzo jej się podoba „czytanie”, bo chłonie wzrokiem rysunki i zachwycona przebiera nóżkami :) Bardzo śmieszny widok :)

Zmieniłabym tylko formę książeczki na formę kołonotatnika tak, aby łatwiej było trzymać książeczkę i dziecku, i rodzicom, oraz aby można było ją postawić np. przed dzieckiem leżącym na brzuszku.

Książeczkę znajdziecie na pewno w dużych księgarniach internetowych, ale myślę, że również w wybranych sklepach internetowych i stacjonarnych z zabawkami dla dzieci. Niedrogi i oryginalny prezent dla niemowlaka.

7 października 2013

Fotelik do karmienia - jaki wybrać?

Jedna z naszych czytelniczek ostatnio podpytywała nas w kwestii wyboru krzesełka do karmienia maluszka. Pomyślałyśmy zatem, że jest to świetny pomysł na posta :) A więc pozwalam sobie przytoczyć część maila, którego wysłałam do Pani Aleksandry dotyczącego właśnie tego tematu :)
Jeśli chodzi o krzesełko do karmienia, to wszystko oczywiście zależy od budżetu i tego, przez jaki czas ma służyć dziecku i czy tylko jednemu dziecku, czy może w przyszłości również rodzeństwu. My obydwie mamy krzesełka PegPerego: model Prima Pappa Diner i Prima Pappa Duplo (z dodatkową wkładką dla młodszych dzieci). Są to raczej krzesełka z tych droższych. Ale mają wiele plusów. 




Przede wszystkim odchylane siedzisko - taki maluch,  który jeszcze dobrze nie siedzi, a już ma wprowadzane pokarmy,  może być w pozycji półleżącej-mniej więcej jak w foteliku samochodowym. 
Wypełnienie fotelika jest miękkie, wiec jest maluchowi wygodnie. Siedzisko jest na tyle duże,  że może służyć nawet 2-latkowi ;)

Dzieci odkrywając świat przez smak i kuchnię, sporo przy tym brudzą wokół siebie. Kluczowe więc, by krzesełko łatwo było umyć. W przypadku naszych fotelików siedzisko jest obite materiałem PCV, który bardzo łatwo wyczyścić po każdym posiłku. Obicie można również zdjąć w całości i dokładnie wyczyścić. Można również odpiąć wszystkie pasy i uprać je w pralce (pasy, nie siedzisko:) ).

Pasy są na ramiączkach, między nóżkami i po bokach (czyli tzw. pasy pięciopunktowe),  wiec dzidziuś jest bezpieczny. Dodatkowo zamontowany jest plastikowy pałąk w siedzisku zabezpieczający dziecko przed wpadnięciem z krzesełka, gdy dziecko nie jest zapięte. Bez większego strachu można więc Malucha zostawić na kilka minut w foteliku. 

Krzesełka rosną z naszymi maluchami. Regulacja wysokości siedziska ułatwia dostosowanie krzesełka do wysokości stołu,  kiedy dziecko już je przy stole. Moje dziecko używa jeszcze fotelika, stojąc na siedzisku, jako tarasu widokowego do oglądania tego, co dzieje się za oknem :) Możliwość regulacji wysokości siedziska zyskała więc dodatkowe znaczenie.

Foteliki to nie tylko miejsce do jedzenia, ale również do zabawy. Stolik fotelika składa się z 2 blatów- takiego typowego do jedzenia z miejscem na kubek i drugiego gładkiego, na którym może się dziecko bawić lub malować. Blat można zdjąć jedną ręką i zawiesić z tyłu fotelika (mocowanie jest bardzo dobre, stolik nie spada nawet, gdy mój synek się po nim wspina na fotelik) by nikomu nie przeszkadzał.

Fotelik jest "masywny" i bardzo stabilny. Nawet bardzo dynamiczne dziecko wiercące się na siedzisku nie powinno go dać rady przechylić i spowodować zagrożenia dla siebie. Takiej pewności zupełnie nie dają foteliki z Ikei.  

Obydwie wykorzystujemy foteliki już dla naszych drugich dzieci. I zdecydowanie możemy je polecić. Próbę czasu znoszą wzorowo. Jedyne czego nam brakuje w tych fotelikach, to kosz/siatka na zabawki, które często przydają się przy karmieniu najmłodszych. 

Oczywiście jest wiele tańszych alternatyw na rynku.
Od czasu do czasu używamy krzesełek z Ikei-tych najprostszych. Też są ok, ale nachylenie nie jest regulowane. Siedzisko jest twarde i plastikowe, wiec dla najmłodszych trzeba dokupić materiałowy otulacz. Pasy są tylko po bokach, wiec przeciętnie sprytne dziecko jest w stanie się z nich wydostać ;) no i raczej nie będzie się nadawać dla dzieci powyżej roku-po prostu jest małe. No ale plus to zdecydowanie cena.
Krzesełka materiałowe z Ikei są chyba jeszcze mniej funkcjonalne, bo ich czyszczenie jest trudniejsze. A dodatkowo trudno wyjmuje się z niego dziecko, gdy zaczyna już chodzić w bucikach (zaczepiają o fotelik).

Jeżeli więc dysponujecie nieco większym budżetem na krzesełko do karmienia, wybierając właściwy model fotelika zwróćcie uwagę na:
1. Jakość wykonania (w szczególności jeżeli ma służyć więcej niż jednemu dziecku)
2. Możliwość odchylenia całego siedziska a nie wyłącznie oparcia
3. Wykończenie siedziska i możliwość czyszczenia fotelika
4. Bezpieczeństwo dziecka w foteliku (pasy bezpieczeństwa, dodatkowy pałąk, stabilność całego fotelika)
5. Regulację wysokości siedziska.

26 września 2013

Wkładki laktacyjne - test kolejnej marki (AVENT)

Dobre i sprawdzone rozwiązania rzadko zdradzam z nowościami. Ale w kategorii wkładki laktacyjne to najczęściej okoliczności zmuszają mnie do sięgnięcia po nowe rozwiązania. Jak dotychczas wszelkie odstępstwa od moich ulubionych wkładek laktacyjnych marki Lansinoh były nieudaną próbą znalezienia innego równie dobrego produktu. Ponownie w związku z brakiem w sklepie wkładek Lansinoh'a sięgnęłam bez entuzjazmu po popularną markę Avent. I już myślałam, że będzie niespodzianka...

Zakupiłam wkładki jednorazowe na dzień Avent i jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona. Wkładki są mniej więcej takiej samej grubości i wielkości jak Lansinoh. Każda wkładka zapakowana jest oddzielnie. Może nie do końca sterylnie (przypomina sposób pakowania podpasek), ale zawsze pozwala na zabranie potrzebnej ilości wkładek do torebki bez dodatkowego ich pakowania.  Wkładka ma ergonomiczny kształt, jest odrobinę sztywniejsza niż Lansinoh, ale pomimo to nie odbija się brzydko pod bielizną. Nie przemakają, co jest problemem niektórych marek. Nie pozostawiają również na piersi żadnych włókien.
Ale niestety jest jedno ALE... Wkładka posiada pojedynczy pasek kleju. I niestety o jeden za mało, aby utrzymać wkładkę w miejscu, bez jej przesuwania się w biustonoszu. 

W opakowaniu były również 2 szt. wkładek laktacyjnych AVENT na noc. W stosunku do wkładek na dzień są odrobinę grubsze, mają ok. 1 cm większą średnicę. Na pewno w przypadku tych z Was, które mają nawały pokarmowe wersja nocna będzie dobrym rozwiązaniem.

Cena za opakowanie 60 szt. ok. 25 zł.

Wniosek? Miałam nadzieję, że w końcu znalazłam alternatywę dla wkładek marki Lansinoh. Ale niestety ktoś chciał zaoszczędzić na paseczku kleju i zdyskwalifikował tym dla mnie cały produkt :) Avent pozostanie więc tylko alternatywą, gdy na półce sklepu zabraknie moich ulubionych wkładek Lansinoha. 

Przeczytajcie nasze wcześniejsze posty o wkładkach:
  1. Najlepsze wkładki laktacyjne - jak wybrać?
  2. Wkładki laktacyjne ciąg dalszy :) Dzisiaj testujemy wkładki BabyDream 
  3. Wkładki laktacyjne - test kolejnej marki (Penaten) 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...